|
Sługa Boży Jan Paweł II

Boże w Trójcy Przenajświętszej,
dziękujemy Ci za to,
że dałeś Kościołowi Papieża Jana Pawła II,
w którym zajaśniała Twoja ojcowska dobroć,
chwała krzyża Chrystusa i piękno Ducha miłości.
On, zawierzając całkowicie Twojemu miłosierdziu
i matczynemu wstawiennictwu Maryi,
ukazał nam żywy obraz Jezusa Dobrego Pasterza,
wskazując świętość, która jest miarą życia chrześcijańskiego,
jako drogę dla osiągnięcia wiecznego zjednoczenia z Tobą.
Udziel nam, za Jego przyczyną, zgodnie z Twoją wolą, tej łaski,
o którą prosimy z nadzieją, że Twój sługa Papież Jan Paweł II
zostanie rychło włączony w poczet Twoich świętych. Amen
------------------------
W każdy drugi dzień
miesiąca w grotach watykańskich odprawiane są Msze Święte w
języku polskim. Księża z Instytutu Polskiego, siostry zakonne i
liczni pielgrzymi przybywają tutaj, aby przy relikwiach świętego
Piotra i przy grobie Sługi Bożego Jana Pawła II modlić się o
rychłą beatyfikację i kanonizację Papieża Polaka. Uroczyste
Eucharystie, nad których oprawą liturgiczną czuwają księża z
Instytutu, są odpowiedzią rodaków na prośbę Ojca Świętego, „by
modlić się za Niego po śmierci”. Zwieńczeniem każdej celebracji
jest modlitewne czuwanie wszystkich obecnych przy grobie Jana
Pawła II.
|
Dzień Jana Pawła II w Instytucie
Polskim - 16.10.2006
16.X.2006r.
Mszą Świętą o godz.
7.00, której przewodniczył ks. bp Zygmunt Zimowski rozpoczęły się obchody Dnia
Papieskiego w Instytucie Polskim. W homilii Ksiądz Biskup przypomniał
najważniejsze rysy osobowości Jana Pawła II, a zwłaszcza jego troskę o
umacnianie wiary w Kościele i budowanie pokoju w świecie. "Kim
jest Jan Paweł II? Czego możemy się po nim spodziewać? Na te pytania
dziennikarzy sprzed 28 lat Ks. kard. Joseph Ratzinger, ówczesny Arcybiskup
Monachium, odpowiedział... Więcej

inauguracja roku 2005/2006 w
papieskim instytucie polskim
przy grobie Jana Pawła II
pod przewodnictwem j.e. Józefa
kard. glempa
21 X 2005 -
w tym dniu o godz. 7.00
w Bazylice Św. Piotra w Grotach Watykańskich, przy ołtarzu „Ad sepulcrum Santi
Pietri Apostoli”, miała miejsce Msza św. na rozpoczęcie Nowego Roku
Akademickiego w Papieskim Instytucie Polskim. Mszy św. przewodniczył Ks.
Kardynał Józef Glemp, Prymas Polski, w koncelebrze z Ks. Kardynałem Henrykiem
Gulbinowiczem, Ks. Arcybiskupem Henrykiem Muszyńskim oraz Ks. Biskupem
Zbigniewem Kiernikowskim. Obecni byli także księża studenci. Po mszy św. cała
wspólnota Instytutu udała się do grobu Sługi Bożego, Jana Pawła II.

(Inauguracja roku w
Papieskim Instytucie Polskim 21.10.2005)

(Ojcowie Synodalni koncelebrują Eucharystię inaugurującą nowy rok w Instytucie)

(chór księży studentów)
dzień zaduszny 2-11-2005
homilia rektora
instytutu
Umiłowani w Chrystusie Panu!

2 kwietnia br. aniołowie zanieśli
duszę Jana Pawła II, ku wyżynom nieba do domu Ojca. I od tej pory z większą
odwagą, oczy naszej duszy skierowane są ku górze, skąd oczekujemy wsparcia i
obrony. Jesteśmy głęboko przekonani, że on jest obecny wśród nas i że nam z
nieba błogosławi. Przychodzi do nas w pozostawionym przez siebie pięknym i
pełnym Mądrości Bożej, słowie, które nadal pozostaje w chwilach trudnych
wsparciem i pewnym drogowskazem, wskazującym wśród wielu dróg, tę jedyną
właściwą, prowadzącą do nieba. Jest z nami, kiedy wśród tylu utrapień i zwątpień
pomaga nam przekroczyć próg nadziei. Jest z nami gdy przyczynia się w naszych
sprawach u tronu Miłosierdzia Bożego. Jest z nami gdy dokonuje przemiany
ludzkich serc, polskich serc.

Śmiało możemy powiedzieć, w
sposób szczególny my Polacy, że umiłowany nasz Papież przeszedł przez życie
wychwalając Boga i dobrze czyniąc ludziom. Miał szczególny dar obdarowywania
bliźniego. Ludzkość, naród polski, każdy z nas, otrzymał coś od niego w darze. A
to wszystko jest możliwe, bo był człowiekiem żyjącym z Bogiem i w Bogu. Owoce
jego świętego życia pozostaną na zawsze.
Przekazując
nam ostatnia swoją wolę czyli to, co według ciebie najważniejsze, napisałeś
umiłowany Ojcze Święty; „po śmierci, proszę o Msze św., i modlitwy”. Ojcze
święty, nie zapomnieliśmy i biada nam, gdybyśmy zapomnieli. W ten Dzień Zaduszny
u grobu twojego sprawujemy Najświętszą Ofiarę i zanosimy nasz błagalny głos,
przed oblicze Boga Najwyższego w twojej intencji.
My
wdzięczni, choć może tej wdzięczności nie zawsze użyczaliśmy Ci za życia,
modlimy się o szybką Twoją beatyfikację i kanonizację. Pragniemy, aby Twoje
relikwie - doczesne szczątki, jak najrychlej mogły spocząć na
polskiej ziemi, tej Twojej ziemi, byśmy mogli je otoczyć należną czcią i aby
ciągle nam przypominały o Twoim pełnym ożywczego ducha, przepięknym nauczaniu.
Zgodnie ze szlachetną tradycją
ojców naszych, przynosimy na ten skromny, jak ty Ojcze Święty, grób -
świece i kwiaty. Niech te piękne chryzantemy i palący się znicz, będą dla
przechodnia znakiem nieprzebranej miłości, jaką żywi do Ciebie naród cały.
Amen.
Przemówienie Ojca Św. Jana Pawła II wygłoszone w Papieskim Instytucie Polskim z
okazji odwiedzin
Druk: L’Osservatore Romano - wyd. polskie, r. 1980, nr 11, s. 23.
Wracam do tego, co jest
częścią mojego życia!
Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus!
Pragnę powiedzieć: Bóg
zapłać Księdzu Prymasowi za jego słowo wprowadzające, bo słowo rektorskie
usłyszymy później. Słowo wprowadzające i równocześnie bogate wprowadzenie.
Wszystko, co Ksiądz Prymas powiedział, jest zgodne z prawdą mojego serca. Nawet
ta zawiła kwestia kalendarza! Zawsze była ona w moim życiu dość skomplikowana i
jakoś sobie radziłem. Więc i przy obecnej komplikacji, która - przyznam się -
chociaż pozornie jest większa, w gruncie rzeczy jest mniejsza, też sobie jakoś z
Bożą pomocą radzimy z tym kalendarzem. Więc nie trzeba było tak bardzo z nim
walczyć, żeby znaleźć te godziny dla Instytutu Polskiego w Rzymie. Ja muszę
powiedzieć, że sobie wyrzucam pewne zapóźnienie, jeżeli chodzi o moje tu
przybycie i moją tutaj obecność. Raczej bym sobie wyrzucał zapóźnienie, niż
przyspieszenie. Czułem bowiem od dawna potrzebę, potrzebę serca, ażeby tutaj
być. Natomiast szukałem możliwie najlepszej i najpełniejszej okazji.
Wiadomość, że Ksiądz
Prymas przybędzie tutaj w tych dniach stworzyła tę okazję. Pomyślałem sobie: to
teraz trzeba tam pojechać. I dlatego też jestem. Jestem, ażeby w ten sposób
również uczcić obecność Waszej Eminencji w tym domu, ażeby oddać mu należną
cześć za wszystko to, czym, a raczej kim był i być nie przestaje dla Kościoła i
Narodu w naszej Ojczyźnie. Wreszcie za wszystko to, kim był i być nie przestaje
również dla mnie.
To pierwsza rzecz, którą
pragnę powiedzieć. W pewnym sensie ta okoliczność szczególna pobytu Księdza
Prymasa w Rzymie stała się causa movens mojego tutaj przybycia. Jednakże
Instytut sam z siebie stanowił także wystarczające wyzwanie, ponieważ mam w
stosunku do tego Instytutu pokaźne długi.
Wprawdzie nie mieszkałem
tutaj jako student. Lata studenckie spędziłem częściowo, przez jeden miesiąc, w
domu generalnym a zarazem w domu studentów księży pallotynów, a całą resztę w
gościnnym Kolegium Belgijskim w Rzymie przy - wówczas, bo teraz już nie - via
del Quirinale 26, w pobliżu kościoła S. Andrea del Quirinale, gdzie znajduje się
grób św. Stanisława Kostki. A więc nie z tamtych lat są te długi, chociaż i w
tamtych latach zachodziłem czasem na via Pietro Cavallini. Natomiast długi moje
są przede wszystkim z lat soborowych, kiedy tutaj dane mi byłe mieszkać przez
przeciąg dwóch sesji. Jeżeli dobrze pamiętam: trzeciej i czwartej sesji Soboru.
W poprzednie sesje korzystałem i gościny obecnego tutaj Księdza Kardynała
Władysława Rubina wówczas rektora Kolegium Polskiego - w tymże Kolegium. I
później już także zajeżdżałem do Kolegium i z Kolegium wyjechałem w dniu 14
października 1978 roku, i do dzisiaj właściwie Kolegium nie odnalazłem. Nawet
kilkakrotnie wyrażałem z tego powodu pretensje pod adresem Księdza Prałata
Józefa Michalika: jak można tak postępować z ludźmi, żeby nie szukać zgubionego
kolegiasty. Odpowiedzi zadowalającej, jak dotąd, nie otrzymałem.
Więc mam długi. Długi
wielkie w stosunku do Instytutu Polskiego w Rzymie. Długi osobiste. Długi
biskupie i kardynalskie Wynikają one, jak Ksiądz Prymas wspomniał, nie tylko z
tego okresu soborowego, kiedyśmy tutaj mieszkali miesiącami, ale także z innych
momentów czy okresów, krótszych, doraźnych spotkań, narad i konferencji Rady
Głównej Konferencji Episkopatu, czy też spotkań i narad uczestników Synodów,
które się zawsze tutaj odbywały, w pobliżu rezydencji Księdza Prymasa. A
wiadomo, że Instytut Polski w Rzymie szczyci się właśnie tą rezydencją Księdza
Prymasa przy każdym jego rzymskim pobycie.
Myślę, że ten dług, o
którym mówię, był wystarczającym motywem, ażeby dzisiaj się niepokoić, dlaczego
dotąd jeszcze nie byłem w Instytucie i to w momencie tak doskonale przez
Opatrzność przygotowanym pod każdym względem. Nie czuję już tego niespłaconego
długu. Cieszę się, że mogę tutaj być. Cieszę się, że wracam do tego,
przynajmniej na kilka godzin, do tego, co jest częścią mojego życia. I co jest
także częścią dziejów pracy Kościoła oraz Narodu. Jest to jakaś placówka
eksponowana Kościoła w Polsce, a także Ojczyzny, Narodu w Rzymie. Jedna z kilku.
Myślę, że szczególnie ważna i zasłużona. I temu pragnę dać wyraz. I za te
wszystkie dziejowe zasługi Instytutu Polskiego w Rzymie pragnę
przy dzisiejszym spotkaniu, przy dzisiejszej
sposobności podziękować. Podziękować Episkopatowi Polski na ręce Księdza Prymasa
i wszystkich obecnych tutaj moich braci w biskupstwie z Polski. I podziękować
Księdzu Infułatowi Franciszkowi Mączyńskiemu, obecnemu rektorowi. Na jego ręce
wszystkim poprzednikom, wszystkim, którzy to Kolegium tworzyli i tworzą.
Wreszcie trudno mi nie zwrócić się do
tych adresatów podstawowych naszego dzisiejszego spotkania, to znaczy do
Kolegiastów - do księży, którzy tutaj, w Instytucie Polskim (właściwie nie
powinni nazywać się kolegiastami, skoro Instytut nie Kolegium) - którzy tutaj, w
Instytucie Polskim odbywają studia na różnych uczelniach rzymskich,
przygotowując się do powrotu do Ojczyzny, do macierzystych diecezji, ewentualnie
zgromadzeń zakonnych, ale przede wszystkim diecezji, ażeby tam służyć sprawie
Kościoła i zarazem sprawie chrześcijańskiej kultury narodowej, bo te sprawy są
ze sobą bardzo ściśle związane.
Pragnę więc, myśląc o tym Kolegium
dzisiejszym, w jego dzisiejszym, historycznym przekroju, w jego dzisiejszym
historycznym momencie, ogarnąć myślą, sercem, pamięcią Kolegium w jego pełnym
wymiarze dziejowym. I skoro tu jesteśmy razem, za to powiedzieć Bożej
Opatrzności i Bożej Rodzicielce: Bóg zapłać! Te Deum laudamus! Słuszną i
sprawiedliwą jest rzeczą, abyśmy takie słowo wdzięczności wspólnie tutaj, w tej
chwili wypowiedzieli.
Cieszę się, że mogę wypowiedzieć to
słowo jako Biskup Rzymu, następca św. Piotra, a zarazem wasz Rodak, który z tym
Kolegium tak głęboko, osobiście jest związany.
Wypowiadając te słowa wdzięczności
dla Opatrzności Bożej, dla Bożej Rodzicielki, ogarniamy w nich równocześnie
wszystkich ludzi. Przede wszystkim tych, którzy to Kolegium w tej chwili tworzą.
A skoro tak, to musimy także myśleć i o osobach, które przez swoją pracę
umożliwiają studia i całkowitą działalność instytucji. Mam na myśli wiele osób,
a przede wszystkim siostry zakonne, siostry służebniczki, w stosunku do których
wszyscy mamy szczególne długi wdzięczności, i ja też. Korzystam z okazji, ażeby
im to powiedzieć: Bóg zapłać! Ale oczywiście to nie tylko do nich się ogranicza.
To dotyczy wszystkich osób, które w jakikolwiek sposób umożliwiają
funkcjonowanie tego Kolegium Polskiego w Rzymie. Myślę, że ta sprawa dojdzie
jeszcze do głosu w wypowiedzi Księdza Infułata, ale trzeba myśleć o wszystkich
ludziach, którzy to Kolegium w jakikolwiek sposób wspierają, którzy umożliwiają
jego egzystencję materialną. Oczywiście, dziękując Bogu, im wszystkim
równocześnie dziękujemy.
Wreszcie, skoro już mowa o
wdzięczności dla ludzi, którzy to Kolegium tworzą, to trudno tego nie rozszerzyć
i na osoby, które do tego Kolegium przynależą częściowo, w charakterze gości. A
ich gościna tutaj bywa bardzo cenna. Mam na myśli różnych gości, zarówno tych
dzisiejszego wieczoru, jak i tych znanych mi z przeszłości, którzy tutaj
przychodzili przy różnych okazjach i w różnych celach. Zawsze były to gościny
bardzo owocne, bardzo potrzebne. Wiem sam, ilu różnych ludzi odwiedzało mnie
tutaj i ile dzięki temu różnych spraw można było podjąć i rozwinąć.
To taki, proszę Waszej Eminencji,
rzut oka, jako pierwsze słowo pod adresem tego Kolegium i jako wyraz mojej
radości z tego, że się w dzisiejszy wieczór 5 listopada 1980 roku, tutaj
spotykamy. Wyraz mojej głębokiej, serdecznej radości. Powiedziałbym - korzenie
tej radości. Takie są korzenie radości. Nie wiem, czy odsłoniłem wszystkie, ale
odsłoniłem ich dość wiele. Z tych korzeni ona wypływa. Jest to naprawdę akt
dziękczynienia.
A jeżeli z tym aktem dziękczynienia
się coś łączy, ponieważ mówimy o Kolegium w jego wymiarze historycznym, patrzymy
w jego przeszłość - to chyba łączy się z tym gorące pragnienie, życzenie, a więc
przez to samo także gorąca i pokorna prośba do tejże samej Bożej Opatrzności i
do tej samej Bożej Rodzicielki, ażeby Instytut Polski w Rzymie mógł tę swoją
funkcję, tak niesłychanie ważną dla Kościoła w Polsce i w Rzymie, spełniać w
dalszym ciągu tak samo owocnie i coraz bardziej owocnie. I to są życzenia. Kiedy
my, biskupi, składamy życzenia, to zawsze już przez to samo błogosławimy. Bo
błogosławieństwo to nic innego, jak wypowiedzenie najpełniejszych życzeń,
wypowiedzenie ich językiem pośrednika, wypowiedzenie ich językiem liturgii,
wypowiedzenie ich językiem modlitwy.
I ja w tej chwili bardzo proszę Waszą
Eminencję i Księży Biskupów, ażeby tego błogosławieństwa dla Instytutu Polskiego
w Rzymie zechcieli udzielić wspólnie ze mną.
Poprzedzimy
błogosławieństwo przynajmniej jednym zwrotem do Maryi Królowej Polski, tym,
które taka bardzo odpowiada naszym doświadczeniom milenijnym: Maryjo, Królowo
Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!.
|